czwartek, 12 listopada 2015

just smile :)

Ostatnio było trochę rozważań na temat złych dni,a dzisiaj chciałabym powiedzieć o czymś pozytywnym.A mianowicie tak jak w tytule-o uśmiechu.Zastanawia mnie dlaczego tak rzadko gości on na naszych twarzach.Przecież to takie proste poruszyć ustami i stworzyć piękny uśmiech.Więc czy zależy to od nas czy od otoczenia,że zapominamy o tak prostej rzeczy?A może nie jest to wcale takie proste?Cóż moim zdaniem zdecydowanie zależy to od nas i zupełnie rozumiem fakt,że coraz rzadziej cieszy nas życie,ale właśnie dlatego powinniśmy coś z nim zrobić.Pomyślicie przez chwilę,jak wolicie się czuć.Wolicie być smutni czy weseli?Ja zdecydowanie wolę być wesoła,nie jest to proste patrząc ile mamy "powodów do narzekania".A to pogoda paskudna,a to ten głupi autobus odjechał sprzed nosa,szef,który czepia się o wszystko i zwala na nas kupę roboty czy nauczyciele,którzy wciąż każą się uczyć i odrabiać ogromne ilości prac domowych.Ale czy naprawdę chcemy spędzić życie będąc non stop smutnymi?Ostatnio widzę,że zarówno ja,jak i moje otoczenie jest "ponure".Dlatego co by nie stać się starą zrzędą postanowiłam zrobić coś,by poczuć się lepiej.Postawiłam sobie wyzwanie,żeby codziennie rano się do siebie uśmiechnąć,tak po prostu,bez powodu.Stanąć przed lustrem i przywołać uśmiech.Co wy na to,przyłączacie się?Staram się również w ciągu dnia pozwolić na małe przyjemności jakim są napicie się spokojnie ciepłej herbaty czy wysłuchanie ulubionej piosenki.Uważam,że uśmiech jest ważny,bo każdy z nas ma prawo do szczęścia,a samo uśmiechnięcie się przywołuje pozytywne myśli,które pociągając za sznurki przywołują coraz to lepsze wydarzenia.Dlatego uśmiechajmy się,cały czas,nawet jeśli jest źle,pozwólmy sobie choć przez chwilę być szczęśliwymi.

Lately i wrote you a little bit about bad days and today i'd like to tell you something more positive. Like in the title-about smile.I'm just wondering why we can see the smile on our faces so rarely.It's so easy to move your lips and create a beautiful smile.So what's the reason for forgetting about such easy thing?Is it up to us or our surroundings?Or maybe it's not so easy?I think that it's up to us and i fully understand that life is not always so joyful,but that's why we should do something about it.Just give yourself a moment and think if you prefer to be happy or sad.I opt for the first option.It's not easy when we look at the amount of reasons to complain about.Bad weather,missed bus,boss who gives you a lot of work or a teacher who makes you learn a lot.However,do we want to spend our lives beeing sad?Lately have I and my surroundings been gloomy,so i've decided to do somethnig for myselt not to become grumbler.I've made a challenge for myself-to look in the mirror and smile every moring,without any reason.What do you think about it,do you want to join me?I also let myself to have a little pleasure and to listen to favourtie song or just sit with a cup of tea and drink it impassively.Smile is very important,becasue we all have the right to be happy and every smile brings good thoughts to us.So just smile,all the time,even if it's bad,just let ourselves to be happy for a while.

BECAUSE I'M HAPPY :D








piątek, 23 października 2015

cuz you had a bad day

Znacie to uczucie,kiedy sprawy wydają się być tak beznadziejne,że nic nie da się już zrobić?Kiedy czujemy się niczym w pułapce bez żadnego wyjścia?No cóż,podejrzewam,że każdy z nas ma w życiu momenty,kiedy same przerażające myśli kłębią się w głowie.Kiedy jesteśmy totalnie bezradni i nie mamy pojęcia co zrobić.Jednak z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.Może w tym momencie go nie widzimy,ale kiedy odrobinę ochłoniemy i uda nam się spojrzeć na problem z innej perspektywy,to z pewnością wymyślimy coś,co będzie kroplą,która wydrąży skałę.Najmniejsze działania w celu poprawy sytuacji są jak najbardziej potrzebne i być może wydaje nam się,że np.wyjście spod kołdry po kilku ciężkich dniach nie jest żadnym wyczynem,to uwierzcie,że nawet to jest świetny,jeśli nie najlepszy początek do lepszego jutra.Nawet mały niewinny uśmiech do lustra może zacząć drogę do poprawy naszego bytu.Nie mówię,że nie mamy prawa do gorszych dni,bo one są niezbędne,by docenić dobre chwile,ale nie możemy z góry przekreślać swoich możliwości.Kiepskie dni się zdarzają i każdemu z nas nie raz coś nie wychodzi,ale gdyby wszyscy ludzie poddawali się po pierwszej porażce,to chyba nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach,bo nikt nie dążyłby do odkrycia czegokolwiek.

ENG:Do you know the feeling when everything in life looks terrible?When we think that there's no escape?Well,i think that we all have these bad moments,when horrible thoughts comes to our minds.When we are totally helpless and we have no idea what to do.However there's always something that we can do to improve our situation.Maybe we don't see the way out,but when we look at the problem after a few minutes of break,then we realise that maybe it's not so bad.Sometimes even a little smile can make things better.It can be a great start on the way to be happy again and solve all the problems.I don't say that we can't have bad days,of course we can and they are needed to appreciate the good ones,but we can't say that we are usless just because something went wrong.








niedziela, 11 października 2015

LONELINESS

Samotność to temat bardzo obszerny i objawia się ona na wiele różnych sposobów.Można być samotnym w nowym mieście,kiedy wyjedzie się zostawiając wszystkich gdzieś daleko,ale to nazwałabym raczej byciem "samemu",bo znajomych znaleźć można zawsze.Prawdziwa samotność zaczyna się tam,gdzie nie mamy komu się zwierzyć,do kogo zadzwonić w trudnej sytuacji.Co prawda pewnie w gorszym położeniu jest osoba właśnie w nowym mieście,bo nie tak łatwo znaleźć kogoś,komu będzie można zaufać i kto będzie chciał nas wysłuchiwać za każdym razem.Jednak równie źle można czuć się wśród rodziny i przyjaciół,bo albo nas nie rozumieją albo my wolimy zostawić pewne rzeczy tylko dla siebie.Niezależnie jaka jest przyczyna,samotność jest ciężka do zniesienia.Czasami jest to ona chwilowa,czasami stała.Wydaje mi się,że każdemu od czasu do czasu zdarza się poczuć samotnie,jednak to ta długotrwała samotność jest najcięższa do zniesienia.Silnie oddziałuje na naszą psychikę i często czyni bezradnymi w różnych sytuacjach,bo nie ma kogo poprosić o pomoc.Przepraszam za tak częste użycie słowa "samotność",jednak nie znam żadnego innego słowa,które równie dobrze oddawałoby tę konkretną emocję.

Eng:At the begginnig I want to say that my English is not good,but i just want to try.The topic is "loneliness".I won't write a lot,but the only thing i want to tell you is that we're all lonely sometimes.It's not an easy feeling to cope with and there are many kinds of loneliness.But it doesn't matter what the reason is,it is always hard,when you don't have someone to lean on.













czwartek, 24 września 2015

i like warm days

Przyszła jesień,jednak póki co na szczęście wracają do nas jeszcze ciepłe dni.Uwielbiam słońce,bo dzięki niemu czuję,że mam w sobie więcej siły,by wstać i walczyć o swoje marzenia,które swoją drogą nadal są dla mnie odległą przyszłością.Pewnie nie jestem jedyną osobą,która chciałaby od życia wiele,a nie robi nic.No cóż moja jedyna obserwacja jest taka-gdy marzysz siedząc na kanapie,nie spełnisz tych marzeń.Ale myśli to jedno,a podjęcie działania to drugie,tak więc nadal tkwię w miejscu,siedząc na jakże wygodnej kanapie.Jedni uwielbiają ryzyko,drudzy się go boją.Jedni wolą pozostać bezpiecznie w miejscu,nie wysilając się ani trochę,a drudzy prą do przodu dając z siebie 200% każdego dnia.Cóż,niestety zdecydowanie należę do tych tchórzliwych nierobów,które przyzwyczajają się do rutyny i obawiają się wyjść poza schemat,podjąć jakieś wyzwanie.Dlatego właśnie czuję i wiem,że muszę się zmienić,zmienić swoje podejście do życia,bo uważam,że prawdziwe szczęście dadzą nam ciężka praca,ryzyko i nowe wyzwania.Jeśli macie podobne odczucia co do siebie,to zachęcam,abyście razem ze mną próbowali się zmieniać zaczynając od tych najmniejszych wyzwań,od delikatnego wyjścia poza swoją strefę komfortu.Dla mnie takim "wyzwaniem" są zdjęcia,które dzisiaj wam pozostawię jak również i te następne.Dlaczego?Bo nie lubię się zbytnio fotografować,krępuje mnie to,ponieważ nie mam idealnej ani figury ani urody i zawsze widzę u siebie miliony mankamentów,jednak mam mały apel do wszystkich osób,którym tak jak mi brakuje pewności siebie z jakiegokolwiek powodu-WSZYSCY JESTEŚMY PIĘKNI I WYJĄTKOWI,JEDYNI W SWOIM RODZAJU,WIĘC ZAMIAST PATRZEĆ W LUSTRO I MÓWIĆ TO MI SIĘ NIE PODOBA,TO TEŻ I TAMTO RÓWNIEŻ,ZNAJDŹMY JEDNĄ RZECZ,KTÓRA NAM SIĘ W SOBIE PODOBA I ZACZNIJMY NA TYM BUDOWAĆ SWOJĄ PEWNOŚĆ SIEBIE,CODZIENNIE MÓWMY SOBIE TEN JEDEN KOMPLEMENT I POKOCHAJMY SIEBIE SAMYCH!I JESZCZE JEDNO WYZWANIE DLA CIEBIE NA DZIŚ,TAK DLA CIEBIE-OD DZISIAJ PRZEZ MIESIĄC OD RAZU PO PRZEBUDZENIU,ALE I W KAŻDEJ CHWILI ZWĄTPIENIA POWTÓRZ SOBIE-JESTEM PIĘKNĄ I SILNĄ OSOBĄ,KTÓRA JEST W STANIE PORADZIĆ SOBIE ZE WSZYSTKIM PRZECIWNOŚCIAMI LOSU I OSIĄGNĄĆ KAŻDY CEL,JEŚLI TYLKO ZECHCĘ!

Kończąc już ten jakże długi post zostawiam wam zdjęcia mojego ostatniego "outifitu".Podkreślam,że nie jestem raczej zagłębiona w temat mody,nie śledzę trendów i ubieram się zwyczajnie,ubrania mam ze zwykłych sieciówek i nie chodzę co chwile na zakupy,dlatego też pewnie ubrania nie raz będą się powtarzały.Wiem,że nie jestem blogerką modową,bo się na tym najzwyczajniej w świecie nie znam i nie zamierzam udawać "trendsetterki",jednak mam prawo dodawać na swojego bloga to,co chcę.Pokazuję tu siebie,a wygląd to też jakaś część mnie,więc uważam,że od czasu do czasu mogę podzielić się z wami tym jak wyglądam :)








piątek, 4 września 2015

najdłuższa podróż

Długo zastanawiałam się jaką książkę wybrać jako pierwszą,głównie dlatego,że jestem "molem książkowym" i w ostatnim czasie wiele zdążyłam przeczytać.Uwielbiam siedzieć zapatrzona w kartki,a kiedy mam na to czas to wręcz "pochłaniam" każdą kolejną.Gdy widzę przeceny w księgarniach to nie potrafię tam nie zajrzeć.Zdążyłam ich już trochę nazbierać,moi bliscy ciągle powtarzają,że już wystarczy,ale nie potrafię się oprzeć,gdy widzę świetną pozycję(świetną według streszczenia na tylnej okładce) za 10zł,naprawdę żal nie skorzystać.Nie przeciągając dłużej na początek wybrałam dla was książkę o tytule "Najdłuższa podróż". Padło na nią, głównie dlatego,że nie tak dawno temu w kinach można było zobaczyć film nakręcony na jej podstawie.Ja zaczęłam od książki i na początku trochę ciężko mi się czytało,ze względu na to,że każdy rozdział pisany był z perspektywy innej osoby-jednej z trzech.Jednak była to chyba kwestia przyzwyczajenia,bo z każdą stroną książka wciągała mnie coraz bardziej.Opisane są w niej dwie miłości-Iry i Ruth oraz Luke'a i Sophi.Muszę przyznać,że życie Ruth i Iry było pełne przygód,a ich wspólne momenty naprawdę piękne.Słowa "najdłuższa podróż" to jak sądzę-przepiękna-metafora naszego życia.Każdego z nas spotyka wiele przygód,mamy zarówno te lepsze jak i gorsze momenty,ale podróżujemy dalej napotykając wciąż nowe doświadczenia,poznając nowych ludzi,ucząc się nowych rzeczy.I jedna z takich historii została opisana w "najdłuższej podróży" z tym,że dzięki pasji do sztuki ta dwójka "przypadkowo" się wzbogaciła,lecz dla nich to obrazy miały znaczenie,a nie ich wartość.No cóż pieniądze przydały się komuś innemu,by poradzić sobie z problemami,ale komu tego dowiecie się,zagłębiając się w treść ;) Jeśli chodzi o film to z tego co widziałam,wiele rzeczy zostało zmienionych,jednak prawdopodobnie  nie łatwo  było rozwiązać problem formy w jakieś została stworzona książka.Szczerze to film jak film,nawet mi się podoba,ale jeśli chodzi o odniesienie do książki to raczej nie oddaje tego,co lektura.Mimo wszystko polecam i przeczytać i obejrzeć,żeby wyrobić sobie własne zdanie :)


Ps.Ktoś czytał lub oglądał albo ma zamiar?Jeśli tak to jestem ciekawa waszych opinii!

środa, 5 sierpnia 2015

relacje

Relacje międzyludzkie bywają trudne-czasem się kłócimy,a czasem wzajemnie rozśmieszamy.Raz nienawidzimy,a raz kochamy.Tak to już jest i chyba nie da się uniknąć żadnych z tych uczuć.Każdy z nas ma w swoim życiu ludzi,na których im zależy i bez których bez względu na wszystko nie dalibyśmy sobie rady.Wszyscy potrzebujemy wsparcia,nawet ,jeśli polega na tym,że wiemy,iż gdzieś tam na świecie jest osoba,która jest nam bliska albo kilka takich osób. Rodzice, dziadkowie, rodzeństwo czy przyjaciele to nieodłączna część naszego życia.Chociaż może czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy i zdecydowanie wolimy pobyć w samotności,to potrzebujemy ich.Nikt nie chce iść samotnie przez całe życie,nie mieć nikogo bliskiego.Dlatego nasuwa się pytanie,skoro kochamy naszych bliskich to dlaczego się z nimi kłócimy?Bo nam zależy?A dlaczego tak często zapominamy o tych,którzy się o nas troszczą?Bo mamy swoje sprawy?Czy to naprawdę powinno być ważniejsze? Darzmy swoich bliskich miłością,jaką oni darzą nas.Spędzajmy z nimi tak dużo czasu jak to tylko możliwe,sprawiajmy im radość tak często jak tylko możemy i bądźmy dla nich wsparciem,którego potrzebują.Nauczmy się cieszyć wspólnym czasem i zacznijmy doceniać wspólne chwile,bo nie wiemy jak długo będzie nam dane cieszyć się sobą.Ludzie odchodzą,czasem niespodziewanie czasem nie,a samotność chociaż czasami tak przyjazna i potrzebna,na dłuższą metę staje się udręką.







piątek, 31 lipca 2015

zaczytana

Nie wiem jak wy,ale ja uwielbiam czytać i bardzo się przy tym relaksuję.Jest to dla mnie świetny sposób na oderwanie się od rzeczywistości.Kocham przeceny nie tylko w przypadku ubrań,ale i książek i do tej pory zdążyłam już zebrać ich kilka na swojej półce.Pomyślałam,że w sumie chętnie podzielę się opinią na ich temat,zwłaszcza teraz,kiedy mam sporo czasu na czytanie.Mam nadzieję,że to będzie jakieś urozmaicenie i że spodobają się wam te posty.Będą to na pewno dosyć krótkie opisy no i oczywiście moja opinia nie jest zobowiązująca,ponieważ coś co podoba się mi,może nie podobać się komuś innemu.Dlatego też uważam,że należy czytać i samemu wyrobić sobie swoją opinię,a ja po prostu postaram się podrzucać wam tytuły,które aktualnie czytam :)






























poniedziałek, 27 lipca 2015

przemyślenia,zażalenia,postanowienia czyli...powrót do blogowania?

Od dodania ostatniego postu upłynęło sporo czasu i sporo się zmieniło.Trochę nie miałam na to czasu-zaliczenia,egzaminy,choroba,pakowanie i powrót do domu,a trochę nie miałam siły i ochoty.Ale wracam...chyba.Miałam wiele okazji do przemyśleń,które kompletnie mi nie wyszły.Chciałam wprowadzić odrobinę zdrowia do swojego życia,ale od miesiąca robię coś dokładnie odwrotnego.Co tu dużo gadać,aktywność sportowa zerowa,a śmieciowe żarcie leje się niczym woda z kranu.No nie licząc dnia wczorajszego.Wszyscy wmawiają,że to takie proste zacząć zdrowo żyć,a ja mówię CO ZA BZDURA!Co chwilę czytam na blogach(tak chociaż czytam jak inni prowadzą zdrowe życie) jakie to łatwe odrzucić słodycze,wystarczy zastąpić je owocami.A to jest mozolny codzienny proces,ciągłe wyrzeczenia,bo jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do słodyczy,nie tak łatwo się odzwyczaić.Cukier wbrew pozorom,nie jest taki niepozorny.Dosyć mocno uzależnia i chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy,to prawdopodobnie 3/4 z nas jest od niego uzależnione,a ja to już w 100%.Dlatego całkowite jego odcinanie jest bez sensu,bo kiedy jego poziom będzie za niski,po prostu rzucimy się na słodycze niczym głodny tygrys na mięso.Tyle zdążyłam zrozumieć,że cukier należy odstawiać stopniowo i wszystko inne również.Sklepowe oferty też nie pomagają przy zmianie "na lepsze".Znaleźć coś zdrowego w sklepie(poza warzywami i owocami,które też raczej do końca zdrowe nie są)to jak szukanie igły w stogu siana.A jak już coś znajdziejsz,to pewnie najzwyczajniej w świecie cię na to nie stać,przynajmniej tak jest w moim wypadku.Dlatego dopóki nie znajdziemy pracy za kilka dobrych tysięcy miesięcznie,nie ma co się łudzić,że będziemy drugą Lewandowską czy którą kolwiek ze znanych "fit kobiet".Jedyne co możemy to ściągać ze sklepowych półek nieco zdrowsze wersje tanich produktów.Po prostu z szerokiego asortymentu wybrać ten "najzdrowszy" z tanich.I nikt mi nie wmówi,że zdorwe odżywianie jest tanie,przynajmniej nie to na poziomie trenerek,które tak podziwiamy.Ale da się przejść na odżywianie zdrowsze niż to które praktykujemy,przynajmniej ja.Ćwiczenie to też nie taki prosty orzech do zgryzienia,bo jeśli nie mamy doświadczenia,to sami ćwiczeń dla siebie nie ułożymy,a siłownia mimo wszystko kosztuje.Na całe szczęście zostają jeszcze zestawy ćwiczeń dostępne w internecie i informacje,które możemy wyczytać,więc i dla ćwiczeń jest jakaś alternatywa.Ale zdrowe życie to nie wszystko,są też marzenia,cele i chęci.No cóż,aktualnie moich chęci chyba wogóle nie ma.Straciłam zapał do robienia czegokolwiek,ale wiem,że to ode mnie zależy czy będę szczęśliwa i czy osiągne swoje cele.Problem w tym,że ciężko się ruszyć,po tym jak nic się nie robiło przez tyle czasu.Ale cały sęk w tym czasie,który nieubłaganie ucieka.Może pora podjąć jakieś działania?I co najważniejsze pora nauczyć się cieszyć z małych rzeczy,a nie załamywać każdą porażką.To chyba tyle na dzisiaj ode mnie.

środa, 13 maja 2015

ZUMBA-czyli coś dla tych,którzy chcą schudnąć,a nie koniecznie przepadają za typowymi ćwiczeniami :)

Dzisiaj trochę zachęty do zumby :) Pewnie nie raz myślisz sobie "dobrze byłoby poćwiczyć",ale kiedy patrzysz na te nie raz bardzo ciężkie i trudne treningi bardzo łatwo się poddajesz.Tradycyjny trening cię nie przekonuje,nie podobają ci się te ćwiczenia,a jednak marzysz o zgrabnej sylwetce.Jeśli dokładnie tak jest w twoim przypadku,to właśnie CIEBIE chcę zachęcić do wypróbowania zumby!Jak pewnie większość wie,jest to połączenie tańca z aerobkiem,a nie oszukujmy się,taniec kojarzy nam się z czymś o wiele przyjemniejszym niż ćwiczenia(no conajmniej niektórym).Zumba naprawdę potrafi zmęczyć i jeśli ćwiczymy ją regularnie to możemy zrzucić nieco tu i ówdzie.Ja nie narzekam na "normalne" ćwiczenia,ale powiem szczerze,że jeśli chodzi o czerpanie przyjemności z ćwiczenia,to największą przyjemność czerpię właśnie z zumby!Mnie jak najbardziej ta forma przypadła do gustu,ponieważ z tańcem jestem związana dosyć długo i teraz,kiedy próbuję dojść do siebie i wrócić do niego,zumba to świetna alternatywa :) Podczas tańca wydzielają się endorfiny,więc trenując ją nie tylko poprawimy kondycję i zrzucimy zbędne kilkogramy,ale również będziemy czerpać przyjemność z tego co robimy!


środa, 6 maja 2015

odrobina motywacji

Ostatnio(tak wiem czyli ponad miesiąc temu) pisałam o wprowadzaniu zmian w swoje życie.Jak mi idzie?Szczerze średnio,w dalszym ciągu poszukuję jakieś sporej dawki motywacji.Przez ten czas zdążyłam obejrzeć nie jeden filmik w internecie i przeczytać nie jeden tekst na temat motywacji.Jednak doszłam do wniosku,że nie ważnie jak wiele bym tego obejrzała czy przeczytała,to jeśli gdzieś we mnie nie będzie chociaż najmniejszej chęci to pewnie nawet nie zacznę,a jak zacznę to szybko skończę.Nie mówię,że te filmiki są złe,wręcz przeciwnie!Ale oglądanie ich dla oglądania,mówienie obejrzę to i zmotywuję się do ćwiczenia,bo wszyscy dookoła ćwiczą.Nie chce mi się,ale skoro wszyscy to robią,to ja też będę,a jak to obejrzę to nagle ogromnie zachce mi się ćwiczeń.BZDURA!Inicjatywa musi wyjść od nas,nawet gdyby to była najmniejsza myśl o tym czego chcemy.Ja aktualnie od dwóch tygodni staram się nie jeść słodyczy i fast foodów i ćwiczyć.Muszę się przyznać,że nędzna ze mnie kucharka,ale teraz mam najlepszą okazję nauczyć się gotować dobrze i przede wszystkim zdrowo.Wiadomo,że nie stanę się nagle pierwszorzedną kucharką,ale zaczynając od najprostszych dań,dojdę w końcu do tych trudniejszych.Nigdy przedtem nie chciało mi sie kombinować z gotowaniem,wolałam iść na łatwiznę i odgrzać jakieś kupione w sklepie gotowe dania,a teraz ćwiczenia i chęć zdrowego odżywiania sprawiają,że po prostu mi się chce,Tak samo z ćwiczeniami,przedtem ćwiczyłam,no bo wypadało.A teraz ćwiczę,bo wiem jaki cel chcę osiągnąć i,że mogę zrobić to tylko tym sposobem.A co mnie motywuje?Wszystko co tylko można nazwać motywacją i szukam jej coraz więcej,aby coraz bardziej mi się chciało.Zaczęło się od postawienia celu o którym marzę-a to podstawa,jeśli wyznaczycie cel,będziecie chcieli znaleźć motywację,więc będziecie jej szukać.Właśnie cel jest według mnie najlepszą inicjatywą.Jeśli o czymś marzymy zróbmy z tego cel i motywujmy się czym się da i kiedy się da.A kiedy mamy już inicjatywę i motywację to najwyższa pora brać się za działanie!Oczywiście małymi krokami,aby te duże nie odstraszyły od podejmowania starań!Ja ostatnio dodałam do swojej kolekcji trzy dodatkowe staniki sportowe,które są dla mnie tą tytułową "odrobiną motywacji",no bo przecież nie wydałam pieniędzy,żeby leżały na półce,prawda?Przy okazji skoczyłam na zakupy na przecenie w Rossmannie i kupiłam pare książek na wyprzedaży w biedroce(:P).W końcu wszystkie lubimy od czasu do czasu dobrze wyglądać,albo odpocząć przy książce,to też są jakieś etapy osiągania celu-odpoczynek jest potrzebny,a dobry wygląd-no cóż po coś przecież między innymi ćwiczymy :)


środa, 25 marca 2015

jeszcze raz?

Dzisiaj Poznań zaskoczył mnie przepiękną pogodą!Czy u was też było tak ciepło i słonecznie?Uwielbiaaam taką pogodę!Od razu mam chęci do wszystkiego.Dzięki 18 stopniom na termometrze mogłam w końcu założyć lżejsze ubrania!


















Ale wróćmy do tematu dzisiejszej notatki.Miałam na myśli ciągłe zaczynanie od nowa.Postanowiłam po raz kolejny spróbować wprowadzić w swoje życie pewne zmiany i próbować osiągnąć to o czym marzę poprzez stawianie sobie i osiąganie małych celów.Ktoś może zapytać ile razy można zaczynać swoje życie na nowo,brać czystą kartkę i od początku,zapominając o przeszłości,pisać swoją historię.Oto moja odpowiedź:można zaczynać miliony razy,bo to znaczy,że są chęci.A to,że je mamy,oznacza także,że jest w nas siła,by te zmiany wprowadzić,więc trzeba brać się do roboty!A więc,nie ważne ile razy się poddamy,a ile razy ponownie staniemy do walki!A ten kto podjął walkę,już jest zwycięzcą! :) Ja postanowiłam zacząć od drobnych zmian w swoim odżywianiu i zrobiłam na tyle zdrowe zakupy na ile to możliwe w supermarkecie :P


czwartek, 5 marca 2015

organizacja

Czy tylko ja zawsze miałam problem z zarządzaniem swoim czasem?Nigdy nie potrafiłam się zorganizować.Pewnie wynika to też z mojego lenistwa,bo często zamiast od razu brać się do pracy to zostawiam wszystko na ostatnią chwilę,a później nie mam pojęcia w co ręce włożyć.Ale postanowiłam jeszcze raz spróbować nauczyć się wydzielać czas na wszystko w taki sposób,żeby nigdy go nie brakowało i wszystko było zrobione.Jak znalazłam motywacje do ponownego działania?O tym w następnym poście.Teraz chciałam wam tylko powiedzieć,że bardzo ważne jest,aby na wszystko odpowiednio wydzielać sobie czas.Nigdy nie byłam fanką zapisywania co od której do której robię,bo to bez sensu.Wiadomo,że z jedną czynnością zejdzie nam się dłużej lub krócej(oczywiście pomijam czynności typu praca,zajęcia w szkole czy na uczelni,bo one naturalnie mają wyznaczone godziny).Jednak warto spisywać sobie co danego dnia chcemy zrobić i odznaczać wykonane czynności,bo to też jest sposób na osiąganie małych celów.Nie wiem jak wy,ale ja kiedy wykonam wyznaczone sobie na dany dzień zadania to czuję się w pewnym sensie spełniona,bo zrobiłam wszystko co chciałam.A spisywanie wszystkiego na kartce pomaga to wszystko zebrać do kupy i o niczym nie zapomnimy! :)

A co jest pomocne w planowaniu?-Oczywiście kalendarz!
Przepraszam za jakość,nie ma to jak słaba kamerka w laptopie...


środa, 25 lutego 2015

zagubiona

Tak dokładnie się czuję.Nie jestem zadowolona
z decyzji,które podjęłam,a tym bardziej z tego co los postawił na mojej dordze.No ale co ja mogę?To nie ja ustalam co spotka mnie następnego dnia,jest wiele zewnętrznych czynników na które niestety nie mam żadnego wpływu.Pozbierać się i iść naprzód-dobra rada.Pewnie każdemu bym tak powiedziała,ale wiecie,doradzanie innym jest dużo prostsze niż doradzanie sobie.Szczerze?Po prostu nie mam pomysłu na to w jaki sposób mam się pozbierać.Codzienna monotonia jest dobijająca,ale nie mam nawet ochoty,żeby cokolwiek zmienić.Ostatnio lubię przebywać w samotności,mam takie momenty,że najchętniej schowałabym się pod kołdrą i z pod niej nie wychodziła.Jednak chociaż spróbuję wyjść na prostą,tylko potrzebuję pomysłu jak się za to zabrać.Co chciałam przekazać wam w tej notatce?No cóż nie wiem do końca,ale chyba chciałam wam powiedzieć,że nie zawsze w życiu jest kolorowo.Bywają w życiu złe momenty,które trwają bardzo długo i nie raz przychodzą dużo częściej niż te dobre.Ale nie można się poddawać.Wykorzystajmy tyle dni na smutek ile nam potrzeba,ale nie więcej.Czasami trzeba się wypłakać,wkurzać,wykrzyczeć.Potrzebujemy oczyszczenia umysłu,bo to pomaga później w naprawianiu wszystkiego.Ale nigdy,przenigdy nie pozwalajmy na to,żeby zły moment trwał już zawsze,nie poddawajmy się,bo w końcu po każdej burzy wychodzi słońce,czyż nie?Ja uciekam zgłębić się w moje myśli i zastanowić,co zrobić,żeby szczęście po raz kolejny zawitało w moje progi :)


sobota, 24 stycznia 2015

nie dam rady czy...nie chce mi się?

Zadawaliście sobie kiedyś to pytanie?Czy zastanawialiście się nad tym czy faktycznie nie jesteście w stanie czegoś zrobić czy po prostu wymaga to za dużo wysiłku i nie chcę wam się tego robić?No cóż ja właśnie teraz po raz kolejny zadaję sobie to pytanie.Dlaczego?Bo mam wrażenie,że jest wiele rzeczy,które mnie przerastają,których nie jestem w stanie zrobić.Ale czy faktycznie tak jest?Są takie momenty kiedy patrząc na to co muszę zrobić,przez co przejść,myślę,że to nie dla mnie,że się nie nadaję.Jakiś głos w głowie mówi mi,że jestem za słaba,żeby coś osiągnąć.I nie mówię tu o tym,żeby nagle stać się np znaną piosenkarką.Chodzi mi o te małe osiągnięcia,o to z czym zmagamy się na codzień. Nawet głupia sesja dla mnie i wszystkich studentów.Siedząc nad książkami myślę sobie-nie dam rady,za dużo materiału,wywalą mnie.Jednak pomimo tego,dalej siedzę i się uczę licząc na to,że jakimś cudem uda mi się zaliczyć,a kiedy się nie uda siadam do tego jeszcze raz i poprawiam to co nie wyszło.I to pokazuje mi,że jednak jestem w stanie.A to z kolei prowadzi mnie do jednego wniosku-jestem leniwa.Tak przyznaję się do tego otwarcie-JESTEM LENIEM.Bo gdybym nie była to w tym momencie miałabym na koncie wiele osiągnięć.Nie tylko ja,my wszyscy.Jesteśmy w stanie wiele osiągnąć,tylko czasami po prostu nie chce nam się ruszyć z kanapy.I dlatego powinniśmy zadawać sobie to pytanie w kółko,bo tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych.I nie wymagajmy od siebie na samym początku wielkich osiągnięć,ponieważ kiedy nam się to nie uda,to jeszcze bardziej nas to zdemotywuje. A te małe osiągnięcia prowadzą nas do tych większych.bo nawet posprzątanie pokoju dla kogoś kto ma w nim bałagan(tak,to także ja) może być,a nawet powinno być osiągnięciem.Dlaczego?Bo się zmotywował,podniósł szanowne cztery litery i zrobił coś,żeby przestrzeń wokół niego wyglądała lepiej.Ale nie bójmy się też marzyć i wyznaczać ogromnych celów,bo to strach często jest podstawową przyczyną naszego lenistwa.Boimy się czegoś więc tego nie robimy i przyzwyczajamy się do tego i pielęgnujemy w sobie naszego lenia.Musimy tylko zrozumieć,że rzeczywistość nie zmieni się za pstryknięciem palca.Trzeba jej pomóc wkładając w to naszą pracę.

A tutaj link dla was,jeśli jeszcze nie słyszeliście o Kamilu.Warto obejrzeć,dla niego nie ma rzeczy niemożliwych,więc dla nas są?
https://www.facebook.com/video.php?v=1500599106861848&set=vb.100007353183628&type=2&theater

Polecam także wykłady tego pana-dają do myślenia i pokazują,że możemy wiele :)



niedziela, 18 stycznia 2015

a gdyby tak...

Czy myśleliście czasami co by było,gdyby tak cofnąć czas?Czy gdybaliście kiedyś nad przeszłością? "Może gdybym tego wtedy nie powiedziała,a co jeśli wtedy bym zaryzykowała,czy byłabym szczęśliwsza,czy moje życie wyglądałoby inaczej?" No cóż mi właśnie takie myśli nie raz krążą po głowie i nie wiem jak się z nimi uporać.Ale na podstawie swoich doświadczeń mam jeden wniosek-zawsze trzeba ryzykować,a już na pewno wtedy,kiedy nie mamy nic do stracenia,bo co nam szkodzi. Często nie spełniamy swoich marzeń,bo boimy się,że ludzie będą się z nas śmiali,bo nie wierzymy w siebie i swoje umiejętności.Czy naprawdę warto odpuszczać marzenia,pozwalać im odejść tylko dlatego,że ktoś coś powie,że komuś nie spodoba się to co robimy,że będzie się z tego śmiał?Ja chyba właśnie przez takie myślenie zmarnowałam wiele szans,które były przede mną i przez to znalazłam się zupełnie gdzie indziej niż chciałam.Chociaż z drugiej strony nic nie dzieje się bez przyczyny,każde doświadczenie ma nas czegoś nauczyć,coś nam pokazać.Często poprzez takie decyzje ma się wrażenie,że jest się w "pułapce",męczy się i nie ma wyjścia.Ale przecież zawsze jest jakieś wyjście,nigdy nie jest tak,że nic się nie da zrobić.Tak długo jak próbujemy,tak długo jeszcze wszystko może się ułożyć.Po prostu nie wolno nam porzucać marzeń,zapominać o sobie i odstawiać robienia tego,co kochamy.Tak,wiem,łatwo powiedzieć,trudniej zrobić.Znam to z autopsji i pisząc to wcale nie siedzę zadowolona spełniając swoje marzenia,ale właśnie po to piszę.Aby zmotywować siebie,a może przy okazji kogoś innego do walki o realizowanie siebie w tym co kochamy.Bo nikt się za nas nie zmieni i nie położy nam naszych celów na tacy,musimy je osiągnać sami.Jeśli chcemy się zmienić i stać się inną osobą,po prostu podejmijmy działanie i zacznijmy małymi kroczkami "zdobywać szczyty"! :)

A na koniec...selfie must be! :D