piątek, 31 lipca 2015

zaczytana

Nie wiem jak wy,ale ja uwielbiam czytać i bardzo się przy tym relaksuję.Jest to dla mnie świetny sposób na oderwanie się od rzeczywistości.Kocham przeceny nie tylko w przypadku ubrań,ale i książek i do tej pory zdążyłam już zebrać ich kilka na swojej półce.Pomyślałam,że w sumie chętnie podzielę się opinią na ich temat,zwłaszcza teraz,kiedy mam sporo czasu na czytanie.Mam nadzieję,że to będzie jakieś urozmaicenie i że spodobają się wam te posty.Będą to na pewno dosyć krótkie opisy no i oczywiście moja opinia nie jest zobowiązująca,ponieważ coś co podoba się mi,może nie podobać się komuś innemu.Dlatego też uważam,że należy czytać i samemu wyrobić sobie swoją opinię,a ja po prostu postaram się podrzucać wam tytuły,które aktualnie czytam :)






























poniedziałek, 27 lipca 2015

przemyślenia,zażalenia,postanowienia czyli...powrót do blogowania?

Od dodania ostatniego postu upłynęło sporo czasu i sporo się zmieniło.Trochę nie miałam na to czasu-zaliczenia,egzaminy,choroba,pakowanie i powrót do domu,a trochę nie miałam siły i ochoty.Ale wracam...chyba.Miałam wiele okazji do przemyśleń,które kompletnie mi nie wyszły.Chciałam wprowadzić odrobinę zdrowia do swojego życia,ale od miesiąca robię coś dokładnie odwrotnego.Co tu dużo gadać,aktywność sportowa zerowa,a śmieciowe żarcie leje się niczym woda z kranu.No nie licząc dnia wczorajszego.Wszyscy wmawiają,że to takie proste zacząć zdrowo żyć,a ja mówię CO ZA BZDURA!Co chwilę czytam na blogach(tak chociaż czytam jak inni prowadzą zdrowe życie) jakie to łatwe odrzucić słodycze,wystarczy zastąpić je owocami.A to jest mozolny codzienny proces,ciągłe wyrzeczenia,bo jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do słodyczy,nie tak łatwo się odzwyczaić.Cukier wbrew pozorom,nie jest taki niepozorny.Dosyć mocno uzależnia i chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy,to prawdopodobnie 3/4 z nas jest od niego uzależnione,a ja to już w 100%.Dlatego całkowite jego odcinanie jest bez sensu,bo kiedy jego poziom będzie za niski,po prostu rzucimy się na słodycze niczym głodny tygrys na mięso.Tyle zdążyłam zrozumieć,że cukier należy odstawiać stopniowo i wszystko inne również.Sklepowe oferty też nie pomagają przy zmianie "na lepsze".Znaleźć coś zdrowego w sklepie(poza warzywami i owocami,które też raczej do końca zdrowe nie są)to jak szukanie igły w stogu siana.A jak już coś znajdziejsz,to pewnie najzwyczajniej w świecie cię na to nie stać,przynajmniej tak jest w moim wypadku.Dlatego dopóki nie znajdziemy pracy za kilka dobrych tysięcy miesięcznie,nie ma co się łudzić,że będziemy drugą Lewandowską czy którą kolwiek ze znanych "fit kobiet".Jedyne co możemy to ściągać ze sklepowych półek nieco zdrowsze wersje tanich produktów.Po prostu z szerokiego asortymentu wybrać ten "najzdrowszy" z tanich.I nikt mi nie wmówi,że zdorwe odżywianie jest tanie,przynajmniej nie to na poziomie trenerek,które tak podziwiamy.Ale da się przejść na odżywianie zdrowsze niż to które praktykujemy,przynajmniej ja.Ćwiczenie to też nie taki prosty orzech do zgryzienia,bo jeśli nie mamy doświadczenia,to sami ćwiczeń dla siebie nie ułożymy,a siłownia mimo wszystko kosztuje.Na całe szczęście zostają jeszcze zestawy ćwiczeń dostępne w internecie i informacje,które możemy wyczytać,więc i dla ćwiczeń jest jakaś alternatywa.Ale zdrowe życie to nie wszystko,są też marzenia,cele i chęci.No cóż,aktualnie moich chęci chyba wogóle nie ma.Straciłam zapał do robienia czegokolwiek,ale wiem,że to ode mnie zależy czy będę szczęśliwa i czy osiągne swoje cele.Problem w tym,że ciężko się ruszyć,po tym jak nic się nie robiło przez tyle czasu.Ale cały sęk w tym czasie,który nieubłaganie ucieka.Może pora podjąć jakieś działania?I co najważniejsze pora nauczyć się cieszyć z małych rzeczy,a nie załamywać każdą porażką.To chyba tyle na dzisiaj ode mnie.