Hej hej,na początek chciałabym przeprosić,że tak rzadko piszę.Niestety matura coraz bliżej,więc mam mało czasu na pisanie,nawet teraz piszę do was z telefonu bo to zajmuje mniej czasu niż włączenie mojego komputera.Zaczynam się już powoli denerwować na myśl o maturze,został mi do niej tylko miesiąc!;o Ale to nic,trzeba się spiąć,powtarzać i być dobrej myśli ;) A wy jak czujecie się na miesiąc przed maturą?Albo jak ją wspominacie?Macie jakieś rady na przedmaturalny stres albo dobre sposoby na nauke?
Ostatnio było trochę rozważań na temat złych dni,a dzisiaj chciałabym powiedzieć o czymś pozytywnym.A mianowicie tak jak w tytule-o uśmiechu.Zastanawia mnie dlaczego tak rzadko gości on na naszych twarzach.Przecież to takie proste poruszyć ustami i stworzyć piękny uśmiech.Więc czy zależy to od nas czy od otoczenia,że zapominamy o tak prostej rzeczy?A może nie jest to wcale takie proste?Cóż moim zdaniem zdecydowanie zależy to od nas i zupełnie rozumiem fakt,że coraz rzadziej cieszy nas życie,ale właśnie dlatego powinniśmy coś z nim zrobić.Pomyślicie przez chwilę,jak wolicie się czuć.Wolicie być smutni czy weseli?Ja zdecydowanie wolę być wesoła,nie jest to proste patrząc ile mamy "powodów do narzekania".A to pogoda paskudna,a to ten głupi autobus odjechał sprzed nosa,szef,który czepia się o wszystko i zwala na nas kupę roboty czy nauczyciele,którzy wciąż każą się uczyć i odrabiać ogromne ilości prac domowych.Ale czy naprawdę chcemy spędzić życie będąc non stop smutnymi?Ostatnio...

Komentarze
Prześlij komentarz