Hej,hej ;) Dawno mnie tutaj nie było,ale mam nadzieję,że mi to wybaczycie.Niestety mam ostatnio sporo rzeczy na głowie,a przede wszystkim przygotowuję się do matury,dlatego często brakuje mi czasu,żeby tutaj zajrzeć.Po maturze postaram się częściej tu zaglądać ;) A dzisiaj chciałam wam pokazać jeden z moich ostatnich strojów(tak wiem,niestety takie buty nie pasują do tej spódnicy,ale było zimno). Niestety,póki co mogę wam zaoferować tylko zdjęcia w lustrze,gdyż tak jak pisałam ciągle brak mi czasu,więc nie mam go również na robienie zdjęć w plenerze,a zdjęcia robione telefonem zajmują mniej czasu i robię je zdecydowanie częściej.
Ostatnio było trochę rozważań na temat złych dni,a dzisiaj chciałabym powiedzieć o czymś pozytywnym.A mianowicie tak jak w tytule-o uśmiechu.Zastanawia mnie dlaczego tak rzadko gości on na naszych twarzach.Przecież to takie proste poruszyć ustami i stworzyć piękny uśmiech.Więc czy zależy to od nas czy od otoczenia,że zapominamy o tak prostej rzeczy?A może nie jest to wcale takie proste?Cóż moim zdaniem zdecydowanie zależy to od nas i zupełnie rozumiem fakt,że coraz rzadziej cieszy nas życie,ale właśnie dlatego powinniśmy coś z nim zrobić.Pomyślicie przez chwilę,jak wolicie się czuć.Wolicie być smutni czy weseli?Ja zdecydowanie wolę być wesoła,nie jest to proste patrząc ile mamy "powodów do narzekania".A to pogoda paskudna,a to ten głupi autobus odjechał sprzed nosa,szef,który czepia się o wszystko i zwala na nas kupę roboty czy nauczyciele,którzy wciąż każą się uczyć i odrabiać ogromne ilości prac domowych.Ale czy naprawdę chcemy spędzić życie będąc non stop smutnymi?Ostatnio...






dziękuję ;)
OdpowiedzUsuń