sobota, 24 stycznia 2015

nie dam rady czy...nie chce mi się?

Zadawaliście sobie kiedyś to pytanie?Czy zastanawialiście się nad tym czy faktycznie nie jesteście w stanie czegoś zrobić czy po prostu wymaga to za dużo wysiłku i nie chcę wam się tego robić?No cóż ja właśnie teraz po raz kolejny zadaję sobie to pytanie.Dlaczego?Bo mam wrażenie,że jest wiele rzeczy,które mnie przerastają,których nie jestem w stanie zrobić.Ale czy faktycznie tak jest?Są takie momenty kiedy patrząc na to co muszę zrobić,przez co przejść,myślę,że to nie dla mnie,że się nie nadaję.Jakiś głos w głowie mówi mi,że jestem za słaba,żeby coś osiągnąć.I nie mówię tu o tym,żeby nagle stać się np znaną piosenkarką.Chodzi mi o te małe osiągnięcia,o to z czym zmagamy się na codzień. Nawet głupia sesja dla mnie i wszystkich studentów.Siedząc nad książkami myślę sobie-nie dam rady,za dużo materiału,wywalą mnie.Jednak pomimo tego,dalej siedzę i się uczę licząc na to,że jakimś cudem uda mi się zaliczyć,a kiedy się nie uda siadam do tego jeszcze raz i poprawiam to co nie wyszło.I to pokazuje mi,że jednak jestem w stanie.A to z kolei prowadzi mnie do jednego wniosku-jestem leniwa.Tak przyznaję się do tego otwarcie-JESTEM LENIEM.Bo gdybym nie była to w tym momencie miałabym na koncie wiele osiągnięć.Nie tylko ja,my wszyscy.Jesteśmy w stanie wiele osiągnąć,tylko czasami po prostu nie chce nam się ruszyć z kanapy.I dlatego powinniśmy zadawać sobie to pytanie w kółko,bo tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych.I nie wymagajmy od siebie na samym początku wielkich osiągnięć,ponieważ kiedy nam się to nie uda,to jeszcze bardziej nas to zdemotywuje. A te małe osiągnięcia prowadzą nas do tych większych.bo nawet posprzątanie pokoju dla kogoś kto ma w nim bałagan(tak,to także ja) może być,a nawet powinno być osiągnięciem.Dlaczego?Bo się zmotywował,podniósł szanowne cztery litery i zrobił coś,żeby przestrzeń wokół niego wyglądała lepiej.Ale nie bójmy się też marzyć i wyznaczać ogromnych celów,bo to strach często jest podstawową przyczyną naszego lenistwa.Boimy się czegoś więc tego nie robimy i przyzwyczajamy się do tego i pielęgnujemy w sobie naszego lenia.Musimy tylko zrozumieć,że rzeczywistość nie zmieni się za pstryknięciem palca.Trzeba jej pomóc wkładając w to naszą pracę.

A tutaj link dla was,jeśli jeszcze nie słyszeliście o Kamilu.Warto obejrzeć,dla niego nie ma rzeczy niemożliwych,więc dla nas są?
https://www.facebook.com/video.php?v=1500599106861848&set=vb.100007353183628&type=2&theater

Polecam także wykłady tego pana-dają do myślenia i pokazują,że możemy wiele :)



niedziela, 18 stycznia 2015

a gdyby tak...

Czy myśleliście czasami co by było,gdyby tak cofnąć czas?Czy gdybaliście kiedyś nad przeszłością? "Może gdybym tego wtedy nie powiedziała,a co jeśli wtedy bym zaryzykowała,czy byłabym szczęśliwsza,czy moje życie wyglądałoby inaczej?" No cóż mi właśnie takie myśli nie raz krążą po głowie i nie wiem jak się z nimi uporać.Ale na podstawie swoich doświadczeń mam jeden wniosek-zawsze trzeba ryzykować,a już na pewno wtedy,kiedy nie mamy nic do stracenia,bo co nam szkodzi. Często nie spełniamy swoich marzeń,bo boimy się,że ludzie będą się z nas śmiali,bo nie wierzymy w siebie i swoje umiejętności.Czy naprawdę warto odpuszczać marzenia,pozwalać im odejść tylko dlatego,że ktoś coś powie,że komuś nie spodoba się to co robimy,że będzie się z tego śmiał?Ja chyba właśnie przez takie myślenie zmarnowałam wiele szans,które były przede mną i przez to znalazłam się zupełnie gdzie indziej niż chciałam.Chociaż z drugiej strony nic nie dzieje się bez przyczyny,każde doświadczenie ma nas czegoś nauczyć,coś nam pokazać.Często poprzez takie decyzje ma się wrażenie,że jest się w "pułapce",męczy się i nie ma wyjścia.Ale przecież zawsze jest jakieś wyjście,nigdy nie jest tak,że nic się nie da zrobić.Tak długo jak próbujemy,tak długo jeszcze wszystko może się ułożyć.Po prostu nie wolno nam porzucać marzeń,zapominać o sobie i odstawiać robienia tego,co kochamy.Tak,wiem,łatwo powiedzieć,trudniej zrobić.Znam to z autopsji i pisząc to wcale nie siedzę zadowolona spełniając swoje marzenia,ale właśnie po to piszę.Aby zmotywować siebie,a może przy okazji kogoś innego do walki o realizowanie siebie w tym co kochamy.Bo nikt się za nas nie zmieni i nie położy nam naszych celów na tacy,musimy je osiągnać sami.Jeśli chcemy się zmienić i stać się inną osobą,po prostu podejmijmy działanie i zacznijmy małymi kroczkami "zdobywać szczyty"! :)

A na koniec...selfie must be! :D